środa, 29 lipca 2015

Otwórz serce i podziel się radością...

Stało się... w końcu po 25 dniach wyruszyłam na zioła, miałam przerwę z różnych powodów, a dziś w końcu wyruszyłam.... Poczułam, jak moje serce wzlatuje, jak zyskuję inny oddech... jak człowiek, który został wyciągnięty z wody i zaczerpnął powietrze pełną piersią... powietrza wibrującego energią, różnymi zapachami i ruchem małych istnień.... 

 

 Było groźnie w pewnym momencie, ale za chwilę wyszło słońce i mogłam nadal buszować w zieleni. Dziękuję kaczce, która swym wzbiciem się z zarośli dwukrotnie wskazała mi, gdzie rośnie dobry do zbioru wrotycz, dojrzewają nasiona pokrzywy, pięknie prezentuje swe dobro bylica pospolita, rozkwita łopian i przyciąga wzrok do swych kłujących kulek.... 


Łany traw na przemian z bylicą ciągnęły się po horyzont, sprawiając, że człowiek traci poczucie czasu i przestrzeni, zapomina, iż zaledwie kilka kilometrów dalej zieleń przechodzi w betony, mury i asfalt... ludzie gnają, pomijając codzienne cuda, które są na wyciągnięcie ręki... nie trzeba się modlić o nie.... trzeba je WIDZIEĆ!!


Jeżyna zaczepia mnie za nogawkę spodni, prosi aby zerwać jej dojrzałe owoce, skosztować słodyczy zaklętej dzięki słońcu w jej malutkich kuleczkach...


Dziękuję sarnie, która zwodziła mojego psa po polu, bawiąc się z nim w chowanego i wskazała mi łany niecierpka drobnokwiatowego i dumnie wznoszące się łodygi uczepu trójlistkowego a także dojrzałe pąki sumaka, którego ktoś wyrzucił wraz ze złamaną gałęzią, nie widząc, że jest on składnikiem za`ataru - arabskiej przyprawy, która jest popularna głównie w Maroko, Egipcie, Iranie, Turcji, Libanie, Izraelu, Armenii.


Cieszy mnie też stos gruzu, na którym znalazłam pierwszą w okolicy pachnącą nawłoć kanadyjską i ogromne kwiaty wrotycza, których sąsiadami była koniczna czerwona i skrzyp...


Łany zboża, puste pola po sianokosach to zmieniający się krajobraz mojej wędrówki... nagle zrobiło mi się smutno, bo droga do domu coraz bliżej, a parę chwil temu prawie płakałam ze szczęścia widząc te wszystkie cuda, czując ogrom energii świata, który mnie napełnia... bo cuda dzieją się w sercu...


W moich zbiorach króluje żółty i jego odcienie - kolor słońca, piasku na plaży, cytryn czy żonkili... symbolika tego koloru mówi, że znamionuje on wiedzę i oświecenie, a gdy próbujesz go sobie wyobrazić, pod powieki wkradają się jasne promienie słońca. Życiodajne ciepło otulające ziemię, rozwijające kielichy kwiatów, rozgrzewające powietrze, przyspieszające dojrzewanie owoców i zbóż, rozświetlające mrok nocy. Blask, radość, optymizm emanują z żółtej barwy. A także potrzeba podzielenia się tą radością z innymi, potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem, potrzeba wymiany informacji i nabytej wiedzy.

Dzielę się zatem z Wami tą RADOŚCIĄ , która ma niesamowita moc wzrostową i wręcz wypełniającą zmarszczki swym ogromem... dostrzegajcie to, co czeka nieopodal... nie szukajcie wspaniałości za górami czy w książkach, one pukają do Waszych drzwi codziennie...