niedziela, 14 września 2014

Jak zrezygnowałam z jedzenia słodyczy


W piątek odnowiłam moją przyjaźń z siłownią.
Mam własną, wyposażoną w:
  • ciężarki, hantle
  • sztangę prostą i łamaną
  • wyciąg
  • ławeczkę do ćwiczeń
  • drążek do podciągania
  • stepper
  • piłkę
  • matę
  • skakankę

Preferuję wolne ciężary, ćwiczenia z ciężarem ciała i ogólnorozwojowe, czyli angażujące jak największą liczbę mięśni. Maszyny przejmują cześć ciężaru, więc nasze mięśnie pracują mniej wydajnie.
Tworząc sobie plan treningu, ćwiczenia siłowe przeplatam z:
  • pompkami
  • przysiadami
  • pajacykami
  • skakanką
  • burpiees
  • brzuszkami
  • itp
Stosuję rożne odmiany tych ćwiczeń i np robię przysiady z ciężarkami, wstaję na 1 nodze z ławeczki, robię przysiady pulsacyjne czy plie. Działa tu wyobraźnia, siła i energia, którą posiadamy i która podwaja się w trakcie wysiłku fizycznego wraz ze wzrostem endorfin.

Wracając do tematu posta, to właśnie siłownia pomogła mi zrezygnować ze śmieciowego żarcia, ale po kolei:

 
    • Dwa lata temu wykupiłam miesięczny trening i dietę z portalu sportowego. Wszystko było dopasowane do moich preferencji żywnościowych, czyli wtedy wegetariańskich i glutenowych. Zaczęłam stosować się do zaleceń i ponownie pokochałam wysiłek fizyczny (na siłownie chodziłam jakieś 10 lat wcześniej:). Mogłam na bieżąco konsultować się z trenerem i dietetykiem, którzy pomagali rozwiązywać wszelkie trudności czy odpowiadali na każde pytanie. Super współpraca.

      • Najważniejszym założeniem trybu zdrowego życia, życia fit jest dążenie do "czystej miski", czyli spożywanie naturalnego, nieprzetworzonego jedzenia a nie zlepka substancji chemicznych, barwionych i naturopodobnych w postaci słodkich jogurtów, zupek z folii, farbowanej wody czy wypiekanych z mrożonego ciasta konserwowanego azotem pysznych bułeczek.
      • Te wszystkie informacje i pogłębianie wiedzy dotyczącej zawartości tego co kupowałam, przeraziły mnie. Nie jadłam jakoś strasznie śmieciowo bo od dawna czytam skład produktów do jedzenia i kosmetyków, ale uwielbiałam słodycze. Jak wiadomo, cukier ma działanie podobne do heroiny. Musiałam masę rzeczy przemyśleć, przepracować i uświadomić sobie dlaczego tak jest.Trafiłam wtedy na masę mądrych i wspaniałych ludzi, poznałam fajne blogi, przeczytałam masę książek o zdrowiu. To wszystko pomogło mi uświadomić sobie, że sama siebie truję. Po co uprawiać jakiś sport, skoro od środka się zaśmiecam?
      • Przejrzałam moje zapasy, wyrzuciłam wszystko co było przetworzone i byłam gotowa do zmian. Bardzo ważna jest świadomość siebie i tego, jak wszystko wpływa na nasze ciało. Nie tylko jedzenie potrafi zatruć, bardzo sprawnie i lepiej robią to ludzie - toksyczni, zakompleksieni, wampiry energetyczne. Na to trzeba znaleźć sposób i siłę w sobie. W tym tez pomogła mi siłownia:).


      • Wysiłek fizyczny na siłowni to dla mnie nie bezcelowy bieg po taśmie czy machanie odnóżami, ale podnoszenie ciężarów i rozwój mięśni. To walka ze swoimi słabościami, gdy wydaje ci się, że już ostatni raz podnosisz sztangę nad głową a mięśnie mdleją od wysiłku a ty marzysz o rzuceniu tego. Pytasz sam siebie - Po co ci to? Co to zmieni? Da mi coś? Mi dało masę energii, wiedzę, pewność siebie, odporność psychiczną, pozwoliło zmienić dietę wegetariańską na wegańską, zrezygnować ze śmieci w jedzeniu i wyzwolić się z nałogu jedzenia słodyczy. Przestałam także jeść gluten, mimo że nie jestem na niego uczulona, choć po jego odstawieniu poczułam się lepiej.
      Każda kolejna zmiana wynikała z  poprzedniej, wszystko pięknie się zazębiało tworząc nową MNIE.
      Dużo zależy od charakteru, ale każdą rzecz można wypracować. silną wole również tylko trzeba znaleźć w sobie motywacje do działania.

      Tylko od nas zależy nasze życie i to jak je kształtujemy. Dziwne dla mnie jest obarczanie swoimi niepowodzeniami czy nieszczęściami Boga czy los. My mamy w sobie siłę by kierować swoim życiem, to my jesteśmy tą siłą, ale trzeba mieć tego swiadomośc i wyzwolić się z narzuconego nam sposobu myślenia, że mało co możemy zrobić bo i tak wszystko jest zapisane w gorze:). 
      Możemy WSZYSTKO, oczywiście biorąc pod uwagę system wartości i moralności, który u każdego powinien być silny!

      Moje motto to być dobrym człowiekiem, żyć w zgodzie z własnym sumieniem, i tak, by móc spojrzeć bez wstydu sobie w twarz.